Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz wydawał się science fiction i z roku na rok Google świętowało blisko 95% udział w rynku zapytań (w Polsce!). Dziś jednak dane* nie pozostawiają złudzeń: ChatGPT odpowiada już za około 18% globalnych zapytań, realnie podgryzając dominację Google’a w obszarze wyszukiwania informacji. To pierwszy raz od ponad dwóch dekad, gdy pozycja giganta z Mountain View została tak wyraźnie zachwiana.
Zmiana ta nie polega wyłącznie na przesunięciu udziałów rynkowych. W gruncie rzeczy obserwujemy przedefiniowanie samego pojęcia wyszukiwania – od listy linków do gotowych, syntetycznych odpowiedzi dostarczanych przez modele AI.
Pęknięcie monopolu, którego nikt się nie spodziewał
Według danych z początku stycznia 2026 r. ChatGPT osiągnął poziom prawie 18% globalnego rynku zapytań, co czyni go pierwszym realnym konkurentem Google’a w historii nowoczesnego Internetu (źródło: Cyfrowa RP / Rzeczpospolita). Dla porównania, jeszcze kilka lat temu alternatywne wyszukiwarki – Bing, DuckDuckGo czy Yahoo – oscylowały wokół kilku procent i nigdy nie zbliżyły się do dwucyfrowego udziału.
Google wciąż pozostaje liderem na świecie z wynikiem około 78–80%, ale psychologiczna bariera została przekroczona. Rynek zobaczył, że „zwycięzca bierze wszystko” nie jest już jedynym możliwym scenariuszem.
Co istotne, ChatGPT nie „kopiuje” klasycznego modelu wyszukiwarki – on go definiuje na nowo!
Od niebieskich linków do gotowych odpowiedzi
Tradycyjne wyszukiwarki opierały się na prostym mechanizmie: zapytanie → lista linków → kliknięcie → treść. ChatGPT skraca ten proces do jednego kroku, dostarczając użytkownikowi bezpośrednią odpowiedź, często uzupełnioną o kontekst, porównania czy streszczenia.

To właśnie ta wygoda staje się ważnym czynnikiem zmiany zachowań użytkowników. Coraz rzadziej chcemy „szukać”, a coraz częściej oczekujemy, że ktoś – lub coś – wykona tę pracę za nas.

Według analiz Semrush aż 88% zapytań obsługiwanych przez narzędzia AI ma charakter informacyjny, podczas gdy zapytania stricte transakcyjne stanowią mniej niż 2% (źródło: Semrush). To jasno pokazuje, gdzie ChatGPT wygrywa z Google’em.
Naturalny podział ról: Google i ChatGPT robią co innego
Co ciekawe, użytkownicy bardzo szybko nauczyli się intuicyjnie rozróżniać zastosowania obu narzędzi. Google pozostaje bezkonkurencyjny tam, gdzie liczy się lokalność, intencja zakupowa lub nawigacja – wyszukiwanie usług, produktów czy adresów. ChatGPT natomiast przejął:
- zapytania informacyjne,
- pytania „dlaczego” i „jak”,
- analizy, streszczenia i wyjaśnienia,
- zadania kreatywne i koncepcyjne.
Ten podział sprawia, że Google traci najbardziej „treściowy” fragment ruchu, czyli ten, który przez lata budował pozycję mediów i portali eksperckich.
Zaangażowanie, którego Google nie ma
Jednym z najmocniejszych argumentów przemawiających na korzyść ChatGPT jest czas spędzany przez użytkowników. Średnia sesja w ChatGPT trwa około 13 minut, podczas gdy w Google jest to około 6 minut (źródło: RP za Andreessen Horowitz).
Różnica ta ma ogromne znaczenie strategiczne. Dłuższe sesje oznaczają większe przywiązanie do narzędzia, wyższe zaufanie i większą barierę zmiany. Przy bazie 800–900 mln aktywnych użytkowników tygodniowo, OpenAI zbudowało przewagę, której nie da się łatwo nadrobić.
„Zero kliknięć” – nowa rzeczywistość internetu
Najbardziej dotkliwe skutki tej zmiany odczuwają wydawcy treści. Coraz więcej zapytań kończy się bez żadnego kliknięcia – użytkownik dostaje odpowiedź bezpośrednio od AI. Zjawisko to określane jest mianem „zero-click reality”.

Szacunki pokazują, że już ponad 65% wyszukiwań kończy się bez przejścia na stronę źródłową, a media w USA raportują spadki ruchu od 20 do nawet 60% (źródło: analizy branżowe, m.in. Similarweb). To fundamentalnie zmienia ekonomię internetu opartego na reklamach i odsłonach.
Czy Google ma się czego bać?
Google nie stoi bezczynnie. Rozwój modeli Gemini, w tym Gemini 3 i Gemini 3 Flash, pokazuje, że Alphabet traktuje zagrożenie bardzo poważnie. Udział Gemini w ruchu generowanym przez AI wzrósł w ciągu roku z 5,4% do ponad 18% (źródło: Cyfrowa RP). Mimo to to ChatGPT pozostaje punktem odniesienia, zarówno technologicznie, jak i w świadomości użytkowników.
Prawdziwe pytanie nie brzmi już „czy Google straci monopol”, ale jak szybko nauczy się funkcjonować w świecie, w którym wyszukiwanie nie jest jedyną bramą do wiedzy.
Nowa mapa internetu dopiero się rysuje
To, co obserwujemy dziś, to dopiero początek. ChatGPT nie tyle zabiera Google’owi użytkowników, co zmienia ich oczekiwania. A to znacznie groźniejsze niż klasyczna konkurencja.
Dla firm, marketerów i twórców treści oznacza to jedno: widoczność w wyszukiwarce to za mało. Trzeba nauczyć się funkcjonować w ekosystemie, w którym odpowiedzi generuje AI, a zaufanie i autorytet stają się ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.
Być może za kilka lat nie będziemy już pytać, „czy ChatGPT zagroził Google’owi”, lecz kiedy dokładnie zmienił internet na zawsze.
Jeśli chcesz zrozumieć, jak te zmiany wpłyną na SEO, content marketing i strategie digitalowe – to najlepszy moment, by przyjrzeć się im głębiej razem z nami.





